Home / Aktualności / 31. Dni Ułana – zaproszenie

 

Autor Maja KisielZastanawiając się nad fenomenem poznańskich Dni Ułana – Świętem 15. Pułku Ułanów Poznańskich, zawsze pojawia się ten sam problem. Czy istotą ich trwania jest siła ułańskiej tradycji, czy chęć przekazania jej współczesnym? Co ma większą moc: historia czy współczesność? A może idealne wyważenie punktu, w którym te dwa żywioły są w stanie się równoważyć?

Ten rok niewątpliwie upłynie nam pod znakiem jubileuszu dwudziestolecia 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, której patronuje gen. dyw. Józef Dowbor-Muśnicki.

Autor Maja KisielZastanawiając się nad fenomenem poznańskich Dni Ułana – Świętem 15. Pułku Ułanów Poznańskich, zawsze pojawia się ten sam problem. Czy istotą ich trwania jest siła ułańskiej tradycji, czy chęć przekazania jej współczesnym? Co ma większą moc: historia czy współczesność? A może idealne wyważenie punktu, w którym te dwa żywioły są w stanie się równoważyć?

Ten rok niewątpliwie upłynie nam pod znakiem jubileuszu dwudziestolecia 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, której patronuje gen. dyw. Józef Dowbor-Muśnicki. To jedyna we współczesnym Wojsku Polskim jednostka, która pielęgnuje i kontynuuje tradycje różnych formacji Wojsk Wielkopolskich. Szczęśliwie, to właśnie w szeregach tej „cyfrowej brygady”, służą kawalerzyści, których w codziennej służbie uskrzydlają proporce Ułanów Poznańskich, Strzelców Konnych Wielkopolskich, Artylerii Konnej Wielkopolskiej i Ułanów Wielkopolskich.

Po wielu latach wspólnych starań, historyczne sztandary, na których widnieją tradycyjne znaki i herb Miasta Poznania, znów łopocą nad szeregami. Nie jako artefakty wyciągnięte z muzealnych gablot, ale znaki dumy i chwały Żołnierza Polskiego. Tak przeszłość daje siłę teraźniejszości, będąc najprostszym drogowskazem dla współczesnych.

Ludzie. Siła i sprężyna wszelkich działań, bez których żadna idea nie ma szansy zaistnieć! Poznańskie Dni Ułana od początku miały szczęście do ludzi, którzy swoją wiedzę, umiejętności, czas i serce oddawali im bez reszty. Niestety, o wielu z nich możemy już tylko mówić „byli”…

Gdy dotarły do nas informacje o postępującej chorobie, a później śmierci Lesława Kukawskiego, głęboki smutek przeniknął nasze środowiska. Wraz z Jego śmiercią skończyła się pewna epoka. Choć sam nie był kawalerzystą, przez całe życie budował prawdziwy pomnik chwały tych ostatnich rycerzy II Rzeczypospolitej. Jego książki, wystawy, gawędy i artykuły, dawały kilku pokoleniom wiedzę o kawalerii. To głównie Jego zasługa, że z pożogi wojennej i lat zapomnienia, ocalone zostały wszystkie marsze pułków kawalerii II RP. To dzięki Niemu i również nieżyjącemu prof. Andrzejowi Jeziorkowskiemu (autorowi m.in. plakatów Dni Ułana), kolejne pokolenia będą wiedziały jak wyglądały kawaleryjskie sztandary. A wyliczać tak można bez końca.

Bez wiedzy i wsparcia pana Lesław Kukawskiego, Dni Ułana byłyby uboższe. Choć początkowo przeciwny ich organizacji (obawiał się, że mogą trącić „operetkową przebieranką”) nie odmówił swojej pomocy. A gdy zobaczył reakcję ostatnich żyjących Ułanów Poznańskich i zgromadzonej publiczności oraz zaangażowanie organizatorów, jak wielokrotnie wspominał „posypał głowę popiołem i oddał się tej sprawie aż po grób”. I tak się stało. Przez te kilkadziesiąt lat wspierał i doradzał nieomal na każdym kroku. Bez Jego fachowej pomocy i materiałów z własnego archiwum, najstarsze kawaleryjskie zawody „Militari” nigdy by nie osiągnęły poziomu, który reprezentują dziś. Nie dziwcie się więc, że celebrując swoje Święto będziemy zawsze Go wspominać. Skromnego człowieka, który budując pomnik chwały polskiej kawalerii, mimowolnie zbudował go i sobie.

Wspominajmy więc tych, którzy odeszli. Wspierajmy tych, którzy trwają. By było „co” przekazywać następnym pokoleniom…

 
Share this page
 

Polub nas

Facebook Pagelike Widget